Pierwszy raz, jest tylko raz…

Czyli historia o tym, dlaczego warto się czasem zatrzymać i świętować to, co dla nas ważne.

W lutym tego roku szykowałam się do wydania mojego pierwszego e-booka – „Zawsze mam co ubrać”. Chciałam, żeby mój pierwszy produkt cyfrowy był holistycznym poradnikiem, który krok po kroku przeprowadza przez cały proces – od obserwacji siebie i zrozumienia własnych potrzeb aż po konkretne decyzje zakupowe. Zależało mi, żeby to nie był poradnik wyłącznie o ubraniach, ale o budowaniu estetyki jako całości. Bardzo chciałam też, żeby każda kobieta, która go przeczyta, była bardziej świadoma i uważna oraz podejmowała decyzje w zgodzie ze swoimi przekonaniami, a nie pod wpływem marketingu, social mediów czy przypadkowych promocji.

Praca nad e‑bookiem przynosiła mi ogrom radości, cieszyłam się każdym etapem jego powstawania. Z moim poczuciem estetyki, doświadczeniem w IT i dostępem do darmowej wiedzy samodzielnie stworzyłam stronę, sklep oraz całą konfigurację techniczną. To było wyjątkowe doświadczenie – zrobić coś po raz pierwszy, z pełną sprawczością i w zgodzie ze sobą.

Pamiętam, że któregoś lutowego poranka usiadłam w piżamie na schodach w domu i powiedziałam do męża, który krzątał się w kuchni, że już niedługo wszystko będzie gotowe – e‑book trafi do sprzedaży, a etap przygotowań się zakończy. Zaczęłam się wtedy zastanawiać: co ze mną i moimi emocjami, kiedy to już się wydarzy? Pomyślałam, że chcę się na chwilę zatrzymać, naprawdę poczuć ten moment i go świętować.

W mojej głowie zapadła decyzja – robię to. Nie chcę później żałować, że tego nie świętowałam, bo pierwszy raz jest tylko raz. Po chwili miałam już w głowie pełen obrazek wydarzenia, ze szczegółami, takimi jak dwaj konkretni partnerzy, których chciałabym do niego zaprosić. Byłam w tak szczerych, pozytywnych emocjach, że od razu się do nich odezwałam. I całe szczęście, bo nawet nie zdążyłam pozwolić odezwać się wewnętrznemu krytykowi, który próbowałby to zasabotować hasłami: „Nie ma szans”, „Na pewno się nie zgodzą”.

Cieszę się, że udało mi się stworzyć nie tylko estetyczny obrazek, ale też wyjątkowy klimat. Toast wznosiłyśmy bezalkoholowymi, bezcukrowymi drinkami od Good Spirits, a pyszne jedzenie zapewniło Sushi Icons. Na deser zaplanowałam muffinki ozdobione moim niedawno zaprojektowanym logo. Było mi bardzo miło zobaczyć w jednym miejscu dziewczyny, które są mi bliskie, choć na co dzień działają w zupełnie różnych obszarach. Ewidentnie świetnie się ze sobą bawiłyśmy – inaczej nie rozkręciłaby się tam taka taneczna impreza do piosenek Spice Girls.

Tym wpisem chciałam Was zachęcić do tego, żeby świętować rzeczy, nad którymi pracujecie. Świętujcie je tak, jak czujecie i jak macie ochotę. Świętować wyjazdem i odpoczynkiem, w małym albo dużym gronie – zawsze w zgodzie z Wami. Świat tak pędzi, pracujemy nad czymś, puszczamy to w świat i od razu zaciągamy rękawy do pracy nad kolejną rzeczą, ciągle podnosząc sobie poprzeczkę.

Sushi Icons, dziękuję, że zgodziliście się być partnerem tego wydarzenia. Cieszę się, że mogę z Wami świętować moje prywatne i zawodowe sukcesy.

Good Spirits, dziękuję, że zaufaliście mojej wizji i że mogliśmy po raz pierwszy zrobić coś razem.

Bawiłyśmy się dzięki Wam świetnie!


Studio – jasne.miejsce

Partnerzy wydarzenia – Sushi Icons i Good Spirits Co.

Relacja foto – Keola Studio

Pomysł, realizacja i ogrom serca – Ja

A.

Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *